Jazda rowerem na „rauszu”

Jakże często słyszy się dziś o pijanych kierowcach. To zdecydowanie jedne z najbardziej niechlubnych statystyk w naszym kraju, gdyż w Europie znajdujemy się w ścisłej czołówce krajów, gdzie łapie się za kierownicą najwięcej osób na „rauszu”. Dużo mniej mówi się już o rowerzystach, ale tutaj wcale sprawa nie jest kolorowa. Pijani rowerzyści to też standard naszych dróg, choć dużo częściej tych wiejskich i mniej uczęszczanych. To właśnie tam bowiem panuje największe przyzwolenie na poruszanie się rowerem po kilku głębszych. Konsekwencje takiego zachowania mogą być jednak bardzo opłakane.

Najważniejsze nie są wcale sankcje prawne związane z tym przestępstwem, gdyż do takiego czynu jest to kwalifikowane. Taka jazda to po prostu brak odpowiedzialności. Jadąc pijani na rowerze stanowimy zagrożenie nie tylko dla siebie samych, ale także innych uczestników ruchu. Łatwo potrącić pieszego, wpaść pod pociąg lub pod koła samochodu. Podczas jazdy rowerem po alkoholu ogranicza się nasz refleks, inaczej postrzegamy świat i mniej zdajemy sobie sprawę z czyhających niebezpieczeństw. Do tego nasze rowery używane często są w niedobrym stanie technicznym i ich obsługa wymaga większej uwagi, a o taką po wypiciu alkoholu naprawdę trudno. W konsekwencji wielu rowerzystów ginie na drodze właśnie z powodu alkoholu, a nie brawury i nieodpowiedzialności kierowców.

Jeżdżąc na rowerze na „rauszu” narażamy się oczywiście także na konsekwencje prawne. Jeśli zostaniemy złapani przez policję to sprawa rzadko kiedy zakończy się na zwykłym mandacie karnym. Najczęściej bowiem sprawa kierowana jest do sądu. Tam możemy dostać wysoką karę grzywny oraz wyrok, najczęściej oczywiście w zawieszeniu. Jeszcze gorzej kiedy mamy prawo jazdy. Nie jest tutaj ważne, że jechaliśmy rowerem, a nie samochodem po pijanemu. Sąd może nam bowiem zakazać prowadzenia wszystkich pojazdów mechanicznych, nawet na kilka lat. Co gorsza na długo później mamy już nabrudzone w papierach, a z wyrokiem przecież ciężej znaleźć dobrą pracę. O zawodzie kierowcy z pewnością możemy już zapomnieć na długie lata.

Niestety nieodpowiedzialność polaków nie zna swoich granic. Pomimo wielu kampanii społecznych, akcji policyjnych i brutalnych zdjęć z wypadków nie są oni w stanie pojąć, że jazda po pijanemu to brawura i szczyt bezmyślności. Tak naprawdę ciężko znaleźć jakiś sposób na zaradzenie temu stanowi rzeczy. „Dorośnięcie” Polaków wymaga czasu i niestety jeszcze tysięcy ofiar, aby zrozumieć wagę problemu. A przecież wystarczy tylko trochę pomyśleć i nie wsiadać na rower czy do samochodu, nawet po jednym piwie. Jeśli wiemy, że będziemy spożywać alkohol to skorzystajmy z transportu zbiorowego lub z własnych nóg, a jeśli jest to niemożliwe to naprawdę nie trzeba być kimś wyjątkowym, aby na propozycję napicia się alkoholu odpowiedzieć „nie” i spokojnie wrócić swoim rowerem czy samochodem do domu. Bez krzywdy dla siebie i innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>